Wielki Szort, Michael Lewis

Wielki Szort Lewisa opowiada o osobach - inwestorach, zarządzających, analitykach - które nie tylko przewidziały kryzys finansowy w 2008 roku, ale i zbiły na tym fortunę. Nie mam tu na myśli krzykaczy pokroju Petera Schiff'a, którzy od poniedziałku wieszczą nadejście weekendu, a w sobotę święcą triumfy i przechwalają się, jak dobrze to przewidzieli. Bohaterowie książki (tłumaczenie tytułu można było sobie podarować) spędzili wiele godzin na analizach skomplikowanych danych, a Michael Lewis w możliwie najprostszy sposób pokazuje, dlaczego wyciągnęli takie, a nie inne wnioski.

Autor książki jest dziennikarzem finansowym, cenionym za opisywanie ciekawych historii w jeszcze ciekawszy sposób. Udowodnił to już w swoich poprzednich książkach, a także potwierdził w opublikowanym w 2014 Flash Boys. Lewis skupia się przede wszystkim na ukazywaniu prawdziwych realiów Wall Street, choć podczas wypadów poza finansową rzeczywistość radzi sobie równie dobrze.

Choć od opisywanych wydarzeń  minęło sporo czasu, książka wciąż należy do obowiązkowych pozycji dla każdej osoby interesującej się światem ekonomii i finansów. Lewisowi udało się wpleść opis zaawansowanych instrumentów finansowych leżących u podstaw kryzysu w historię, od której nie sposób się oderwać.

Nic nie jest takie, jak się wydaje.

Po przeczytaniu Wielkiego Szorta nie ustrzeżemy się wrażenia, że Wall Street zajmuje na liście najbardziej zdegenerowanych miejsc czołową pozycję. Ogromna maszyneria, której trybikami są pracownicy banków, agencji ratingowych, banków inwestycyjnych i innych instytucji finansowych pracuje jedynie w jednym celu - osiąganiu zysków. Ciągła, szalona pogoń za premiami przesłania szlachetną rolę, jaką branża bankowa miała z zamierzenia spełniać. Nikt już nie myśli o efektywnym relokowaniu kapitału, napędzaniu gospodarki, teraz liczy się jedynie szybki, krótkowzroczny i jak najwyższy zysk.

Potwierdza to niemal każda drugo i trzecioplanowa postać, z którą spotykają się bohaterowie książki. Nie mamy żadnych złudzeń co do pobudek analityków Goldmana czy Merrill Lynch, traderów obligacji Deutsche Banku, czy managerów CDO w nowopowstałych finansowych tworach. Każdy niezwiązany z rynkiem finansowym czytelnik wykreuje sobie jednoznaczny obraz branży finansowej. Problem jednak w tym, że nie będzie to do końca prawda i jedynie pełne samokrytyki spojrzenie na opowiedzianą historię pozwoli nam to odkryć.

Określenie "Bankier" z różnych powodów kojarzone jest z epitetem jednoznacznie pejoratywnym. Bankierzy to w społecznej świadomości osoby nastawione na zysk (wręcz wyzysk!) kosztem słabszych jednostek. Im lepiej zrozumiemy jednak przekaz Lewisa, tym bardziej okaże się, że "bankier" nie różni się właściwie niczym od każdego z nas. Na Wall Street trafiają ludzie z wielu środowisk - dobrze i źle urodzeni, bogaci i biedni, ludzie z wykształceniem lub bez, lekarze, nauczyciele, niedoszli prawnicy czy osoby całkiem bezrobotne. Równie dobrze mogę to być ja, lub Ty. Czy więc pracujący tam ludzie są z definicji źli? Nie, jednak świat finansów daje możliwości wielu nadużyć, a nasza natura sprawia, że te możliwości wykorzystujemy. Możemy obwiniać finansistów za doprowadzenie do kryzysu, jednak dopóki ktoś nam nie zaproponuje wciśnięcia innej (obcej i bogatej!) osobie skomplikowanego instrumentu finansowego o wątpliwej jakości (którego nie rozumiemy) i wzięcie od tego prowizji w wysokości kilku milionów dolarów, nie możemy stwierdzić jak naprawdę zachowalibyśmy się w tej sytuacji.

Michael Lewis w doskonały sposób pokazuje, że osoby biorące udział w wydarzeniach skutkujących silnym kryzysem nie miały powodów, by rozważania moralne nie pozwalały im spać. Ich działania wynikały bowiem często z względnie dużej nieświadomości skutków swoich działań oraz ludzkiej chęci odnoszenia coraz większych zysków, która kieruje każdym z nas. Obawiam się, że cudowna wymiana całej kadry pracowniczej wszystkich firm na Wall Street na kilka lat przed kryzysem nie zapobiegłaby tej finansowej katastrofie.

Kwintesencją powyższych przemyśleń niech będzie fragment rozważań autora opisywanej książki:

"Czy można było w pewnym momencie wstać i zapytać - Hej, czy tak należy robić? Czy nie nadużywamy zaufania społeczeństwa? Czy przypadkiem to wszystko nie zmierza w złym kierunku? - z pewnością tak, jednak ludziom znacznie szybciej na myśl przychodziła odpowiedź na pytanie - Jak to powielić, by na tym zarobić?".

5 Stars (5 / 5)

Książkę zamówisz na:

2016-01-12_14h29_36

Zdjęcie wyróżniające: Sam Valadi

Treści przedstawione w niniejszym serwisie zostały przygotowane z należytą starannością i w oparciu o najlepszą wiedzę ich autorów. Mają one charakter informacyjny i nie stanowią rekomendacji ani porady inwestycyjnej w rozumieniu Rozporządzenia Ministra Finansów z dnia 19 października 2005 r. (Dz. U. z 2005 r. Nr 206, poz. 1715) w sprawie informacji stanowiących rekomendacje dotyczące instrumentów finansowych, ich emitentów lub wystawców. Ich autorzy i serwis macro-tube.com nie ponoszą odpowiedzialności za decyzje inwestycyjne podjęte na podstawie wyżej wymienionych treści, a w szczególności za straty z nich wynikłe.